Hellada

Nie każdy musi umieć po grecku - dziś nawet umie mało kto, ale greckich wyrazów nie pozbędzie się nikt z języka najbardziej nowoczesnego, kiedy będzie mówił albo czytał książki naukowe czy literackie z jakiejkolwiek gałęzi. Może ich tylko nie rozumieć i może odsłaniać braki swego wykształcenia, kiedy je zacznie przekręcać, nie wiedząc, co mówi właściwie. Podobnie można się zapierać wszelkiej tradycji greckiej w sztuce w imię aeroplanów i automobilów, ale nie zaszkodzi rozumieć także kształt katedry stojącej pod górą Gedymina w Wilnie albo kształt bernardyńskiego kościoła świętej Anny koło Zjazdu w Warszawie. Nie tylko tych dwóch. Na każdych drzwiach, na poręczy schodów, na fasadzie czynszowej kamienicy i wiejskiego dworu spotyka się co krok elementy zdobnicze i konstrukcyjne, które do nas przez Rzym i Paryż przyszły z Grecji. Wiec warto coś niecoś wiedzieć i o tym, jak właściwie wyglądały tamte style, które Europa przetrawia dwadzieścia sześć wieków. Nie tylko Europa. Elementy tych stylów spotkać można od Kapsztadu po Leningrad; i w Meksyku stoją od paruset lat, sczerniałe równie jak w Japonii i w Indiach. Rozchodziły się wraz z łacińskim tłumaczeniem Nowego i Starego Testamentu i z tłumaczeniami tego tłumaczenia, a ta książka, jak wiadomo, uzyskała nakład największy.